SZCZĘŚCIE -  SONO FELICE / I’M HAPPY… 

to angielskie wyrażenie brzmi mniej optymistycznie, trochę takie zachowawcze, wyważone, Włosi śpiewając i mówiąc Felicita są naprawdę szczęśliwi.

To takie marginalne dygresje………………………………

Czy szczęście można zaplanować? Czy ma jakieś swoje parametry, wymiary? Jeśli na świecie tworzy się Ministerstwa do Spraw Szczęścia, to widocznie są potrzebne. W końcu depresja została uznana za jedną z najważniejszych chorób cywilizacji XXI w., znalazła się na 4 pozycji na liście chorób nękających współczesną populację, w Polsce jest na 3 miejscu  : ((((. Nie jest to powód do dumy.

Czy Ministerstwo do Spraw Szczęścia może coś w tym temacie zrobić? I jak rozliczać urzędników z efektów pracy? No cóż, nam pozostaje przyjmowanie witaminy D3, która tylko w małym stopniu zapobiega skutkom depresji wywołanej brakiem światła, słońca. A inne problemy są pomijane… My, Polacy nie lubimy się uśmiechać. Słowo na k. zastępuję wszystkie odpowiedniki wyrażania emocji. Często służy jako przecinek, pauza. A k…. mać to już prehistoria. Skracamy wszystko, co się da, także emocje i uczucia. Im bardziej prosto i wyraźniej tym lepiej, po co mnożyć niuanse, świat coraz bardziej staje się 2-kolorowy, płaski, brakuje przejść tonalnych. Im prościej, tym lepiej? Chyba nie, ludzie potrzebują do szczęścia całej palety barw i wrażeń. Bo inaczej zubożejemy. Już nie pragniemy tylko chleba i igrzysk. Szczęście to ulotne wrażenie,. Wiele z nas chciałoby być po prostu szczęśliwym. Ja po prostu lubię być szczęśliwa. Jak znaleźć szczęście w szarej, polskiej rzeczywistości? Może należy odkryć w sobie dziecko z jego radością, umiejętnością cieszenia się z prostych rzeczy i momentów?a czy dzieci nadal to potrafią? Bo czy warto zadręczać się  i wymagać od siebie zbyt wiele? Może lepiej łapać chwilę, momenty warte zapamiętania, zanotowane na patykach, karteczkach, zdjęciach. przecież nie jesteśmy tu za karę. Moja Pani Profesor mówiła życie trzeba wycisnąć jak cytrynę. Szczęście znajduje się tak blisko, na wyciągnięcie ręki, tylko należy je zauważyć, może nasze plany na bycie szczęśliwym są za ambitnie wyśrubowane? Może do szczęścia wystarczy nam kilka drobnych rzeczy? Warto się and tym zastanowić, a może nie trzeba myśleć tylko poddać się emocjom? Pójść za wewnętrznym głosem, impulsem, zacząć improwizować.  Moje najlepsze plany często ulatują w powietrze, nawet te najlepiej przygotowane. Jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga, powiedz mu o swoich planach. Coś w tym jest. Ja lubię poddawać się chwili, magii momentów, urokowi nagle odkrytemu… Łyk przepysznej kawy, olejek do ciała, spotkanie z przyjaciółmi, dobra książka lub ciekawy artykuł, zachód słońca i smaki. W tym wszystkim można znaleźć przyjemności. Szczęście to nie jest stan należący do towarów luksusowych. Składa się z drobnych przyjemności, które dodane do siebie tworzą SZCZĘŚCIE. Poznawanie nieznanych smaków, smakowanie, delektowanie wszystkich obszarów dotykających zmysły, rozkosz dla ciała i ducha, jeśli jeszcze smakowanie odbywa się w doborowym towarzystwie… Cóż więcej. Śniadanie zjedzone w dwójkę przy kuchennym stole, wyjście na spacer, ćwiczenia na siłowni, kawa z przyjaciółką dają nam dużą dawkę przyjemności. Trzeba tylko umieć delektować się przyjemnościami, które podpowiada nam los. Chwytać chwilę. Trudne? Tak, ale nie niewykonalne…  Może zamiast cały czas nerwowo śledzić ekran smartfona, dodawać wpisy, lajki,  warto rozejrzeć się dookoła. Realny świat ma dla nas tyle odcieni i kolorów, aromatów, dźwięków. Tylko brać….. Czerpać garściami.
zamknij